sobota, 19 sierpnia 2017

Dobrobyt opiera się na Dekalogu

Rozmowa z Janem Michałem Małkiem, założycielem Polsko-Amerykańskiej Fundacji Edukacji i Rozwoju Ekonomicznego (PAFERE).

Wielu moich rówieśników – pokolenie urodzone w latach 80. – nie widząc możliwości poprawienia swojej stopy życiowej wyjechało na Zachód. Największa fala emigrantów ekonomicznych zaczęła ruszać od 2004 roku, czyli od przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Pan również wyemigrował, jednak w zupełnie innych czasach, bo w 1958 roku. Co wtedy skłoniło Pana do wyjazdu na Zachód?
 
- W czasach głębokiej komuny, za mej młodości, w Polsce panowały prześladowania polityczne, aresztowania i terror. Dręczono przedsiębiorców, pozbawiono ludzi własności. Wszechobecne były obłuda i kłamstwo, firmowane przez aparat państwa. Powszechne było poczucie braku nadziei na lepsze jutro. Na uczelni, w pracy, w prasie, literaturze i radiu, wszędzie poddawani byliśmy propagandzie komunistycznej przedstawiającej zło jako dobro, a dobro jako zło; Armię Czerwoną jako przyjaciela, a dowódców AK i rząd RP w Londynie jako wrogów i „zaplutych karłów reakcji”; socjalizm jako drogę do świetlanej przyszłości, którą miał być komunizmu, a kapitalizm jako wcielenie zła itd., itd.

Rząd „dobrej zmiany” nie jest po naszej stronie

Rozmowa z Magdaleną Trojanowską, dziennikarką, koordynatorką działań inicjatywy Stop Seksualizacji Naszych Dzieci i Prezesem Stowarzyszenia Rodzice Chronią Dzieci.

Papież Benedykt XVI powiedział, że jeśli ideologia gender zwycięży, to zrobi więcej krzywdy ludziom i narodom niż komunizm. Wielu bagatelizuje przestrogę Ojca Świętego, wszak ciężko sobie wyobrazić, że „tęczowe towarzystwo” może być groźniejsze od siły i terroru. 
 
- Żeby zrozumieć co papież Benedykt miał na myśli trzeba ujrzeć ideologię gender w jej prawdziwym wymiarze. Obecna narracja polskich lewicowych organizacji nt. tego, czym jest idea gender jest taka, że nie ma mowy o żadnej ideologii, ale jedynie rozważamy zagadnienie dotyczące ról społecznych, jakie kultura przypisuje mężczyznom i kobietom, zwłaszcza w kontekście dyskryminacji kobiet. Jednak Alfred Kinsey, który powołał pierwszy Instytut Badań nad Płcią, Gender i Rozmnażaniem, homoseksualista i pedofil, koncentrował swoje badania na udowodnieniu tezy, że potrzeby seksualne większości ludzi nie są skierowane wyłącznie na jedną płeć i swoją uwagę skupił na relacjach homoseksualnych, ale także innych seksualnych dewiacyjnych zachowaniach, które sugerował, że są społeczna normą. Również homoseksualista i pedofil dr J. Money (były dyrektor Instytutu Kinsey’a), który sprecyzował i wprowadził pojęcie gender w oficjalny obieg naukowy, w żadnym stopniu nie miał na myśli dyskryminacji kobiet. Według niego gender to „płeć odczuciowa”. Biologiczna płeć człowieka jest etapem ewolucji – możemy zapanować nad ewolucją i medycznie zlikwidować biologiczne różnice płciowe, ale znacznie ważniejsze jest według Money’a to, że w sferze psychicznej identyfikujemy się „różnorodnie”! To wychowanie kształtuje naszą obecną identyfikację z daną płcią i daną rolą społeczną – jednak gdy odrzucimy wychowanie – to w każdym z nas jest „wyższa” zdolność miłości i pociąg seksualny, niekoniecznie heteroseksualny. Konsekwencją tego sposobu myślenia jest wniosek, że te rozróżnienia i role płciowe, ale co najważniejsze – ograniczenia seksualnych ekspresji(!), które są dzieciom narzucane w procesie wychowawczym należy zlikwidować. Gender – jest więc roszczeniem geja o wykorzenienie norm społecznych, które go piętnują i ograniczają jego zakres seksualnych swobód. Idea płci społeczno-kulturowej gender jest homoseksualną propagandą na rzecz swobody eksperymentowania seksualnego i w taki sposób się jawi w „prawach seksualnych” pod postacią „zdrowia seksualnego”. „Prawa seksualne” przywołane są w opracowaniach, wytycznych, programach, zaleceniach i podręcznikach ONZ i jego agend – cytat z podręcznika UNESCO brzmi: „seksualności nie można zrozumieć bez płci społeczno-kulturowej gender”! Nurt feministyczny tylko adaptuje teorię likwidacji stereotypów płciowych dla własnych potrzeb, a zajęte tym są lesbijki, poczynając od Margaret Mead, przez Simone de Beauvoir po Judith Butler.

czwartek, 27 lipca 2017

Sympatyczny błazen czy...?

Przyznam się Wam do czegoś. Kilka lat temu poznałam Jerzego Targalskiego (na dowód zdjęcie mojego autorstwa). Ba, nawet zdarzało mi się przesiadywać z nim w kawiarni (i jeszcze kilkoma innymi osobami, należącymi wówczas do tzw. koncesjonowanej opozycji, a dziś siedzącymi bardzo wysoko w mediach). Były to lata 2011/2012. 
 
Pan Targalski - prywatnie nawet sympatyczny - opowiadał wtedy równie absurdalne teorie jak obecnie. Problem w tym, że te kilka lat temu wydawało mi się, że on ma po prostu takie specyficzne poczucie humoru. Myślałam wówczas, że te jego historyjki, to taki oryginalny patent na rozbawienie towarzystwa. Jakież było moje zdziwienie, kiedy odkryłam, że... ON TO WSZYSTKO NA POWAŻNIE.

piątek, 14 lipca 2017

Złowrogi cień neomarksizmu

Dr Aldona Ciborowska, publicystka „Naszego Dziennika”, a prywatnie moja serdeczna przyjaciółka, udzieliła mi bardzo mocnego wywiadu. Dowiecie się z niego czegoś przerażającego. W obecnych czasach mamy do czynienia z czymś znacznie gorszym od komunizmu (!). Wiem, ciężko w to uwierzyć. Przecież nikt teraz nie stosuje siły i terroru. I te półki w sklepach uginające się pod ciężarem najrozmaitszych towarów...

Nie dajcie się zmylić pozornemu dobrobytowi i złudzeniu wolności. Tak naprawdę żyjemy według podziału na kasty - na wzór czegoś co przypomina kumulację socjalizmu, kolonializmu i niewolnictwa. Dożyliśmy czasów, w których istnienie człowieka jako bytu, jest całkowicie negowane. Nawet za komuny nie było takiego okropieństwa, bo wtedy partnerem dla zła było dobro, dla brzydoty - piękno, a dla kłamstwa - prawda. A teraz jest miejsce tylko dla zła, brzydoty i kłamstwa. Nie wierzycie? To przeczytajcie! 

środa, 12 lipca 2017

Prozmawiajmy o Donbasie

W najnowszym numerze kwartalnika Opcja na Prawo [2/147 (2017)] w dziale zagranica znajdziecie mój wojenny materiał, choć na wojnie nigdy nie byłam.

To miał być reportaż o ludziach, których łączy Donbas, a dzieli niemal wszystko. Inspiracją było spotkanie z szefem Fundacji Pomoc dla Donbasu. Poznaliśmy się w Moskwie. Zostałam zaproszona na rozmowę do siedziby organizacji - piwnicy jednego z bloków mieszkalnych w centralnej części miasta. Marzenia mojego rozmówcy? Pragnie przyłączenia Donbasu do Federacji Rosyjskiej. 

Pomyślałam - nie może tak być, że pytam tylko jedną stronę. Skontaktowałam się z Ukrainką pochodzącą z Doniecka. Od wielu lat mieszka w Polsce. Rozwija się zawodowo i naukowo. Z Euromajdanem wiązała nadzieje. Studia w Budapeszcie ukończyła dzięki stypendium dotowanemu przez samego George'a Sorosa. Pragnie zbliżenia Ukrainy z Zachodem i oderwania od wpływów Rosji. Już rozumiecie, dlaczego wybrałam kogoś takiego. Wydaje się kochać swój kraj równie mocno jak rozmówca z Moskwy, ale oboje pragną dla ojczyzny zupełnie innej drogi.  

I wreszcie trzeci bohater mojej opowieści. Tym razem młody Polak. Od 2014 roku przebywa w samym centrum donbaskiej tragedii. Założył bloga i został korespondentem wojennym nadającym z serca Donbasu.

sobota, 8 lipca 2017

Donald J. Trump mojego serca nie podbił


Obejrzałam rewelacyjnie zrealizowany propagandowy filmik [LINK]. Majstersztyk jeśli chodzi o wyciśnięcie emocji:
- przemówienie Donalda J. Trumpa idealnie dopasowane do polskiego odbiorcy
- pełen patosu podkład muzyczny
- chwytające za serce zdjęcia nawiązujące do historii Polski
- cudowne krajobrazy ukazujące piękno naszej Ojczyzny.


I pewnie bym się nabrała, gdyby nie szereg obłudnych frazesów i ordynarne kłamstwo wypowiedziane przez prezydenta USA, które brzmi:
«amerykańscy żołnierze są dzielnymi obrońcami wolności».


A teraz zimny prysznic dla tych, których zachwyciło - skądinąd świetnie skonstruowane - przemówienie Trumpa:

poniedziałek, 3 lipca 2017

Banderyzm kwitnie na Ukrainie

„Jestem bardzo zgorszony stanowiskiem polskich władz, również polityków opozycyjnych, którzy przechodzą do porządku dziennego nad odradzającym się nacjonalizmem ukraińskim. Nacjonalizmem, który ma bardzo wyraźnie antypolskie ostrze. Polscy politycy udają, że tego nie widzą, a jeżeli już reagują, to bardzo ostrożnie. Natomiast banderyzm kwitnie i na Ukrainie rehabilituje się nie tylko zbrodniczą Ukraińską Powstańczą Armię, ale nawet SS-Galizien” – mówi Leszek Miller w wywiadzie dla tygodnika Myśl Polska.